HP Deskjet F735

Zalety:

  • Rewelacyjnie tani druk

Wady:

  • Słaby skaner
  • Przeciętna jakość druku

W kombajnie F735 sensację wywołuje nie tyle technika, ile ekonomia. Urządzenie jest sporo droższe od bardzo podobnego F4280, ale w zamian obsługuje rewelacyjnie tanie kartridże. W efekcie druk strony monochromatycznej kosztuje pięć groszy zamiast czternastu, a więc już po zadrukowaniu kilku ryz papieru inwestycja w droższą drukarkę zwraca się z nawiązką.

W kombajnie F735 sensację wywołuje nie tyle technika, ile ekonomia. Urządzenie jest sporo droższe od bardzo podobnego F4280, ale w zamian obsługuje rewelacyjnie tanie kartridże. W efekcie druk strony monochromatycznej kosztuje pięć groszy zamiast czternastu, a więc już po zadrukowaniu kilku ryz papieru inwestycja w droższą drukarkę zwraca się z nawiązką. Mniej korzystna jest ta relacja dla koloru, ale redukcja kosztu o połowę też jest warte uwagi. Oba kartridże nie są konstrukcjami zaprojektowanymi od nowa, a jedynie zmodyfikowanymi nabojami serii 300 jedynie na tyle, żeby zapobiegać wykorzystaniu ich przez posiadaczy tańszych urządzeń. Ten cenowy eksperyment obejmuje tylko jeden model, zatem nie mamy do czynienia ze zmianą starej strategii finansowania tanich drukarek przez drogie tusze, ale raczej wysondowaniem reakcji rynku i zapowiedzią akcji przeciwko producentom zamienników.

Jakość i tempo druku F735 i F4280 są bardzo podobne. W obu urządzeniach kartridże dysponują tą samą liczbą dysz, a w części kolorowej dwoma rozmiarami kropli, pięć i 1,3 pikolitra. Porównanie ze starszym systemem wyposażonym w podobny układ nabojów, ale tylko z jednym rozmiarem kropli nie wypada jednoznacznie. Szybkość w czerni oczywiście była taka sama, w prostszych kolorach wygrywał nowszy, ale w bardziej skomplikowanych – starszy. Drukowanie małymi kroplami trwa dużo dłużej i nie zawsze można dostrzec poprawę jakości.

Bardzo krytykowany skaner z F4280 został nieco poprawiony. Dalej jest mało dynamiczny i ślamazarny ale przestał przekłamywać kolory. Praca z dokumentami jest szczytem jego możliwości. Wyposażenie urządzenia jest skromne. Komunikacja z komputerem odbywa się tylko przez złącze USB. Nie ma obsługi kart pamięci ani PictBridge’a. Stosownie do tego nie mamy ekranu LCD, o stanie urządzenia informują diody.


Zobacz również
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier
Tanie i dobre okulary VR - Modecom Volcano Blaze