LG W2363D

Zalety:

  • Szybka matryca
  • Niezłe odwzorowanie kolorów po kalibracji
  • Wysoki kontrast
  • Prawdziwe 3D Ready

Wady:

  • Słaba rozdzielczość barwna
  • Nierównomierne podświetlenie
  • Niskie kąty widzenia

Po Samsungu, Alienware i Acerze LG jest kolejnym producentem oferującym monitor zdolny do wyświetlania obrazów 3D. Do uzyskania wrażenia trójwymiarowości wykorzystuje się system migawkowy, tzn. monitor wyświetla obraz przeznaczony na zmianę dla prawego i lewego oka.

Po Samsungu, Alienware i Acerze LG jest kolejnym producentem oferującym monitor zdolny do wyświetlania obrazów 3D. Do uzyskania wrażenia trójwymiarowości wykorzystuje się system migawkowy, tzn. monitor wyświetla obraz przeznaczony na zmianę dla prawego i lewego oka. W związku z tym musi obsługiwać odświeżanie obrazu dwukrotnie częstsze niż normalne wyświetlacze, oraz mieć podwójną jasność aby wyrównać brak dostępu światła do każdego oka przez połowę cyklu. W wypadku W2363D ta jasność to 400 kandeli na metr kwadratowy, a więc niezbędne 2x150 z pewnym zapasem. Osoba oglądająca ma na sobie odpowiednie okulary z filtrami ciekłokrystalicznymi. Synchronizację obrazu z odsłonięciem oka dla którego jest przeznaczony uzyskuje się za pomocą nadajnika połączonego przewodowo z komputerem, który wysyła do okularów sygnał drogą radiową w paśmie podczerwieni. Do kompletu niezbędna jest odpowiednia karta graficzna, dotąd wytwarzanych tylko przez NVIDIĘ. # Więcej zalet niż wpadekPoza szybszą pracą i podwojoną jasnością LG W2363D ma cechy normalnego monitora. 23-calowy ekran ma „telewizyjne” parametry: rozdzielczość 120x1080 pikseli oraz proporcje 16:9. Ekran jest podświetlany krawędziowo przez jarzeniówki. Matryca jest wykonana w technologii TN i reaguje nieco szybciej niż zwykle. 3 milisekundy, ale liczone między bielą a czernią. Monitor jest wyposażony w gniazdko DVI, dwa HDMI oraz złącze audio. W monitorze mamy kilka nietypowych ustawień. Oprócz standardowej pary jaskrawości i kontrastu mamy ustawianie współczynnika gamma, włączenie bufora klatki (służy do gromadzenia fragmentów obrazu i przekazania go do wyświetlenia po skompletowaniu całości) oraz dźwięku przestrzennego SRS. Menu steruje się za pomocą wirtualnych przycisków które nie są podświetlane i trudno dostępne w ciemnym pomieszczeniu. Można mieć pretensje do logiki przydziału funkcji do poszczególnych zakładek. Na szczęście nie korzysta się z tego menu codziennie. Wybranie ustawień fabrycznych nie okazało się dobrym pomysłem. Pojawił się obraz niezrównoważony z dużą przewagą zieleni, ale przyzwoitym kontrastem (700:1) i gammą (2,02). Kalibracja poprzez manualne regulowanie udziałów poszczególnych luminoforów poprawiła współczynnik deltaE do 5,8, nieco poprawiła gammę (2,07) i kontrast (800:1). Kluczem do sukcesu okazało się zmniejszenie jasności, ale poniżej 300 cd/m2 uważane za minimum dla 3D. Niemniej złudzenie trójwymiarowości jest doskonałe. W mniej spektakularnych próbach wyszły na jaw wady wyświetlacza. Wykryliśmy trzy: brak odpowiedniego przejścia z ośmiobitowego koloru karty graficznej do sześciobitowego matrycy, skłonność do czerwonego przebarwienia obrazu przy parzeniu pod dużymi kątami oraz sporą niejednorodność podświetlenia. Pierwsza z nich może skutkować zlewaniem się zwłaszcza ciemniejszych szczegółów zbliżonych do siebie kolorystycznie w jedną plamę.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier