Lestar SE 1000S

Zalety:

  • Korzystna cena
  • Szybkie przełączanie

Wady:

  • Słabe oprogramowanie
  • Przeciętne czasy podtrzymania
  • Brak zimnego startu

Pomimo bardzo podobnej nazwy Lestar SE 1000S nie ma wiele wspólnego z ubiegłorocznym modelem SE 1000. Zmieniony falownik dostarcza dodatkowe sto watów mocy kosztem skrócenia średnio od trzech do jednej minuty wytrzymałości baterii o takiej samej pojemności.

Pomimo bardzo podobnej nazwy Lestar SE 1000S nie ma wiele wspólnego z ubiegłorocznym modelem SE 1000. Zmieniony falownik dostarcza dodatkowe sto watów mocy kosztem skrócenia średnio od trzech do jednej minuty wytrzymałości baterii o takiej samej pojemności. Być może z tego samego powodu krótkie ładowanie jest mniej skuteczne. W ciągu dwóch godzin odtwarza się tylko niewiele ponad połowę pojemności akumulatorów. Mimo teoretycznie większej mocy nie udało się wykonanie zimnego startu urządzenia nawet pod bardzo obniżonym obciążeniem.

Zasilacz zbudowano w topologii interaktywnej która powinna gwarantować przejście do zasilania bateryjnego bez zakłócenia fazy. Taka jest teoria, w praktyce obserwowaliśmy opóźnienie o kilkanaście milisekund. Podobną wartość ma czas przełączania, amplituda stabilizuje się po jednym okresie z ułamkiem. Falownik wytwarza napięcie prostokątne w zakresie od 199 do 257V.

Pod pełną ochroną zasilacza są cztery gniazdka formatu komputerowego IEC, a pod opieką filtrów – następne dwa oraz złącze sieciowe. Zasilacz jest wyposażony w interfejsy USB i RS232, przez który może wysyłać dwa sygnały, o przejściu na baterie i o ich wyczerpaniu, oraz odbierać polecenie wyłączenia się.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier