LevelOne NS-1020

Zalety:

  • Osługa dysków PATA i SATA
  • Wiele funkcji multimedialnych

Wady:

  • Niewielka wydajność
  • Przestarzałe wersje interfejsów

LevelOne NS-1020 jest NAS-em jednodyskowym, ale obsługującym oba interfejsy: Serial i Paralell ATA. Z siecią przewodową łączy się przez złącze stumegabitowe. Serwer ma także dwa gniazdka USB. Można je użyć do udostępnienia pamięci masowej. Serwer jest zbudowany z przestarzałych elementów i ma bardzo słabe transfery.

Z ustaleniem przeznaczenia NAS-a LevelOne NS-1020 mamy duże kłopoty. Jest przedstawiany jako NAS multimedialny, ma wiele opcji programowych ułatwiających taki rodzaj pracy, ale też jedną wadę, wystarczająco istotną żeby poddać deklaracje producenta w wątpliwość. Jest nią zbyt mała jak na dzisiejsze potrzeby przesyłania filmów w formacie FullHD szybkość transmisji, która praktycznie uniemożliwia wyświetlanie takiego strumienia w czasie rzeczywistym. Testowe transfery plików nie przekraczały 30 megabitów na sekundę. To 10 do 20 razy wolniej niż we współczesnych NAS-ach konkurencji. W wypadku wspomnianego formatu, oglądający musiałby się zadowolić jedną, a w szczególnie szczęśliwym przypadku częstotliwością dwóch klatek na sekundę. Trochę sytuację poprawiłaby kompresja, ale dalej oglądanie filmu transmitowanego w czasie rzeczywistym pozostawałoby pod dużym znakiem zapytania. Taką wydajność osiągały pierwsze NAS-y sprzed siedmiu, ośmiu lat, kiedy realizował się pomysł zbudowania małego i taniego odpowiednika biurowych serwerów.

Muzealne wnętrze

Zagadka tak marnej wydajności nie jest trudna do rozwiązania. Urządzenie obsługuje zarówno dysk z interfejsem SATA (co prawda tylko w najwolniejszej wersji, 1,5 Gb/s) jak i zapomniany już przez niektórych napęd z gniazdkiem równoległym. Przy czym podstawą są układy skonstruowane do tego drugiego, a obsługa dysków SATA staje się możliwa dzięki wlutowaniu dodatkowego, specjalnego czipa, pełniącego tę samą rolę w płytach głównych za pionierskich czasów interfejsu szeregowego, kiedy nie był on jeszcze obsługiwany przez mostki południowe chipsetów. Całością rządzi procesor AMRISC 2000. Oczywiście nie ma mowy o gigabitowym Ethernecie użytkownik musi się łączyć z siecią za pomocą jego 10-krotnie wolniejszej wersji. Warto też wspomnieć o dwóch gniazdkach USB, w które można włożyć dodatkową pamięć, sformatowaną na FAT albo NTFS (tylko do odczytu). Nie można jej włączyć do głównego woluminu, który ma pliki w systemie ext2, będzie tylko widoczna jako osobny napęd.

Na stare dyski

Z drugiej strony urządzenie ma niepowtarzalną już dzisiaj zaletę - pozwoli na wykorzystanie muzealnego dysku twardego do transferów mniej wymagających od filmu rodzajów mediów. Oprogramowanie jest bardziej współczesne. Mamy stację pobierania torrentów bez pomocy komputera oraz serwery UPnP oraz iTunes, które umożliwia przeszukiwanie zasobów NAS-a przez urządzenia zgodne z tymi standardami. Plikami będące pod kontrolą NAS-a można oczywiście manipulować za pomocą SMB, w ofercie jest także serwer FTP. Urządzenie umożliwia założenie konta użytkownikowi, oraz określeniu maksymalnej objętości, którą może wykorzystać. Może też wysyłać e-maila w razie sytuacji wymagającej alarmu. Instalacja NAS-a przebiega standardowo. Komputer podłączony przez gniazdko sieciowe otrzymuje adres IP z aktywnego serwera DHCP. Domyślnie NAS ma numer 192.168.0.254. Wchodząc na taką stronę uzyskuje się dostęp do strony www za pomocą której odbywa się zarządzanie NAS-em.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier