Lexmark S405

Zalety:

  • Duża szybkość druku i skanowania
  • Niezła jakość druku
  • Faks

Wady:

  • Spora cena
  • Słaby skaner i sterownik

W atramentowym segmencie urządzeń Lexmarka kompletnie wymieniono system druku. Zamiast systemu wykorzystującego głowice połączone z pojemnikami na tusz mamy nowy, nazwanym Vizix, w którym te elementy zostały rozdzielone. Głowica ma wystarczać na całe życie urządzenia, uzupełniany jest tylko tusz. Osobne pojemniki sprawiają, że wymieniany musi być tylko ten kolor, którego zabrakło.

W atramentowym segmencie urządzeń Lexmarka kompletnie wymieniono system druku. Zamiast systemu wykorzystującego głowice połączone z pojemnikami na tusz mamy nowy, nazwanym Vizix, w którym te elementy zostały rozdzielone. Głowica ma wystarczać na całe życie urządzenia, uzupełniany jest tylko tusz. Osobne pojemniki sprawiają, że wymieniany musi być tylko ten kolor, którego zabrakło. Większą wytrzymałość i precyzję wykonania głowicy gwarantować ma użycie technologii fotolitograficznej, znanej z produkcji procesorów.

Nowa seria składa się z ośmiu modeli, wykorzystujących ten sam moduł druku i różniących się szczegółami wyposażenia. S405 ma dwa elementy ponad standardowe minimum obecne w modelu S305. Pierwszym jest szybki faks z książką telefoniczną na 99 numerów, drugim automatyczny podajnik stron do skanera na 35 kartek. Obecność obu typowo biurowych elementów podnosi cenę urządzenia o 100 zł. Do komunikacji kombajn ma tylko port USB i Wi-Fi oraz alfanumeryczny wyświetlacz LCD. To bardzo utrudnia wykorzystanie czytnika kart pamięci czy gniazdka PictBridge do pracy bez komputera.

W samej technologii drukowania zmiany są mniej rewolucyjne. Pozostał podział na czarny atrament pigmentowy używany do druku monochromatycznego w niższej rozdzielczości oraz trzy kolory podstawowe w wersji rozpuszczalnikowej, przeznaczone do zdjęć i grafiki. W przeciwieństwie do Canona i HP, Lexmark nie zdecydował się na wprowadzenie czarnego tuszu rozpuszczalnikowego licząc na umiejętność budowania szarości z pozostałych kolorów. Najsilniejszą bronią pozostaje podniesienie rozdzielczości do 2400x4800 dpi w kolorze i 1200x2400 w czerni oraz samo rozdzielenie elementów dotąd wymienianych razem, co zapowiada zmniejszenie kosztów eksploatacyjnych. Siedemnaście groszy za stronę w czerni i 37 za kolorową należą do typowych kosztów dla tego typu rozwiązań.

Skaner dysponuje rozdzielczością 1200x2400 dpi i dynamiką wystarczającą do pracy z dokumentami. Z trudniejszym zdjęciem sobie nie poradzi. Zresztą na bardziej zaawansowaną pracę nie pozwala prymitywny sterownik, w którym poza jasnością i kontrastem nie ma innych regulacji. Jest tak kiepski, ze czasem wygodniej korzystać z Microsoftowego WIA.

W testach dodatkowo okazało się, że w nowej generacji urządzeń bardzo przyspieszył druk, szczególnie w kolorze. Trzykrotne skrócenie czasu otrzymywania zdjęcia czy kolorowego raportu zasługuje na pochwałę. Tylko czarny tekst drukuje się z podobną szybkością jak kiedyś. Jakość druku poprawiła się w różnym stopniu. Najbardziej cienie i oddawania szczegółów, mniej elementy tekstu i prostej grafiki.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier