Motorola Motoluxe

Zalety:

  • Jakość obudowy
  • Użyteczna dioda

Wady:

  • Za wysoka cena
  • Niska wydajność
  • Beznadziejny aparat

Motorola Motoluxe to telefon ze średniej półki cenowej. Jak zwykle w tego typu konstrukcjach, producent musiał pójść na kompromis. Zrezygnował zatem z szybkich podzespołów, zdecydował się za to na mocną obudowę pokrytą gumą oraz ekran o przekątnej 4" i wysokiej rozdzielczości 480x854. Smartfon ten ma wszystko, by podbić średnią półkę cenową należącą do telefonów kosztujących mniej niż 1000 zł i dostępnych w abonamentach za małą opłatą.

Świetna, wzmacniana obudowa

Motorola Motoluxe robi wrażenie jeszcze przed jej uruchomieniem. Telefon bardzo dobrze leży w dłoni i wygląda bardzo solidnie. Na pochwałę zasługuje plastikowa obudowa w kolorze czarnym, która została dodatkowo pokryta warstwą szorstkiej gumy. Rozwiązanie to ma więcej zalet niż wad. Dzięki temu telefon jest wytrzymały i będzie miał większe szanse na przeżycie przy ewentualnym uderzeniu w ziemię. Nie bez znaczenia jest też fakt, że taka powierzchnia jest odporna na zarysowania i pobrudzenie. Faktem jest jednak, że gdy już pobrudzimy telefon, nie wyczyścimy go przez przetarcie rękawem. Niezbędne będzie tu użycie mokrej gąbki lub szmatki. Bardzo spodobały się mi również srebrne elementy wykończenia, które bardzo dobrze komponują się z czarną obudową urządzenia. W ten sposób zostały wykonane górny i boczne przyciski urządzenia, siatka głośnika, obwódka aparatu fotograficznego oraz siatka znajdująca się pod klapką ochronną akumulatora.

Ciekawym i bardzo użytecznym elementem jest też lampka znajdująca się na dole, po lewej stronie. Swoim niebieskim kolorem informuje nas ona o wszelkich powiadomieniach dotyczących nieodebranych połączeń, wiadomości tekstowych, z Facebooka i tym podobnych. Jeżeli dioda jest czerwona, oznacza, że telefon jest rozładowany. Z kolei, gdy dioda przybierze kolor zielony, telefon ma wystarczająco dużo energii, by odłączyć go od zasilania. Jest to bardzo czytelny system, który wyjątkowo ułatwia korzystanie z telefonu.

Ekran o dużej rozdzielczości

Przyzwyczailiśmy się już, że większość tańszych smartfonów charakteryzuje się mało szczegółowymi ekranami o rozdzielczości 320x480. Motorola Motoluxe wyłamuje się z tego stereotypu. Smartfon ten został wyposażony w ekran o rozdzielczości 480x854. Długość jego przekątnej to 4". Naszym zdaniem jest to idealna wartość pozwalająca na wygodne korzystanie z telefonu oraz umożliwiająca obsługę go jedną ręką. Nie mamy również zastrzeżeń do kątów oraz kolorów wyświetlanych przez Motoluxe. Co prawda pod tym względem telefon wypada o wiele gorzej od topowych konstrukcji wyposażonych w ekrany Super AMOLED Plus oraz Super LCD. Słabą stroną ekranu zastosowanego w Motoroli Motoluxe jest słaba widoczność w świetle słonecznym. Co prawda w czasie słonecznej pogody było możliwe używanie tego smartfonu, jednak nie należało to do najprzyjemniejszych czynności. Częściej niż treści obserwowane na ekranie, mogliśmy obserwować refleksy świetlne.

Brak MHL oraz HDMI

Motorola Motoluxe nie wyróżnia się, jeśli weźmiemy pod uwagę zastosowane w nim standardy łączności. Nie znajdziemy tu wyjść obrazu takich jak MHL lub HDMI. Jest tylko port microUSB, za pomocą którego możemy ładować telefon oraz łączyć go z komputerem. Jeżeli chodzi o technologie bezprzewodowe, również nic nie zaskakuje. Znajdziemy tu technologię Bluetooth w standardzie 3.0 oraz Wi-Fi.

Tragiczny aparat

Motorola Motoluxe ma aparat z matrycą o rozdzielczości 8MPx, AutoFocusem oraz diodą błyskową. Na papierze zestaw ten wygląda całkiem dobrze, jednak podczas użytkowania wypada po prostu tragicznie. Zdjęcia są nieostre, AutoFocus działa opornie, lampa błyskowa jest słaba i źle zsynchronizowana z aparatem. Dobre zdjęcia możemy zrobić tylko w perfekcyjnych warunkach. Podczas zachmurzenia albo w nocy, uzyskane rezultaty będą po prostu tragiczne. Krótko mówiąc - tragedia, żal, cuda na kiju.

Równie źle telefon wypada podczas rejestrowania materiału wideo. Z całą pewnością nie jest to konstrukcja stworzona z myślą o fanach fotografii.

Świetny Motoblur, Brak perspektyw na Androida 4.0

Motorola Motoluxe została wyposażona w ostatnią wersję Androida Gingerbread, czyli 2.3.7. Nie jest to jednak fabryczny system Google’a, ma on nałożoną Motoblur. Jest to bardzo udany mariaż. Jego użytkowanie jest bardzo wygodne i nie sprawia żadnych problemów. Całość wygląda bardzo ładnie i efektownie. Nie zabrakło tu efektu, który przy włączaniu ekranu emuluje działanie kineskopu. Oznacza to, że ekran rozświetla się od środka na zewnątrz, stopniowo, nie w jednym momencie. Bardzo spodobał się nam również uproszczony dostęp do aparatu fotograficznego. Nie musimy wklikiwać się do niego przez menu. Od razu po włączeniu ekranu, możemy odblokować go i od razu znaleźć się w menu aparatu. To wygodna funkcja, która pozwoli błyskawicznie zrobić zdjęcie ciekawej sytuacji.

Niestety telefon prawdopodobnie nie zostanie zaktualizowany do Androida 4.0 Ice Cream Sandwich. Co prawda jest to nowa konstrukcja, jednak ze względu na słabe podzespoły prawdopodobnie sobie nie poradzi z najnowszym systemem Google.

Niska wydajność

Motorola Motoluxe jest napędzana przez procesor Qualcomm MSM7227A. Jest to jednostka jednordzeniowa z zegarem taktującym 800MHz. Oprócz tego znajdziemy tu układ graficzny Adreno 200 oraz 512MB pamięci RAM. Nie jest to zbyt wydajna konstrukcja i niestety czuć to podczas użytkowania telefonu. Smartfon ma problemy z płynną pracą, cechuje go też duża responsywność. Sytuację tę doskonale oddają przeprowadzone testy wydajności, opisywany dzisiaj telefon wypada w nich co najwyżej średnio.

Długi czas pracy na jednym ładowaniu

Testy akumulatora przeprowadziliśmy jak zwykle przy użyciu naszej aplikacji. Uruchamia ona co 20 sekund stronę internetową przy pełnej jasności ekranu. Motorola Motoluxe w takim teście wytrzymała ponad pięć godzin, co jest dobrym wynikiem. Przekłada się on na jeden-dwa dni typowej pracy, podczas której będziemy rozmawiać, korzystać z Internetu i grać. Jest to wystarczający rezultat.

Dobre złego początki

Motorola Motoluxe początkowo się nam podobała. Jest to urządzenie, które ma świetną obudowę oraz całkiem niezły ekran. Dzięki nakładce Motoblur używa się go naprawdę przyjemnie i intuicyjnie. Niemniej znaleźliśmy w nim kilka wad. Największe z nich to kiepski aparat oraz bardzo mała wydajność. Są to słabe strony, które z tego bardzo ciekawego telefonu robią zupełnie nieopłacalny sprzęt. Jego sugerowana cena to 1299 zł. Jeśli spadnie ona do 800 zł, polecimy ten telefon. Jednak, gdy mamy zapłacić za niego 500 zł więcej, poradzimy kupno Samsunga Galaxy S Plus.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier