Nikon D3000

Zalety:

  • Dobra ergonomia
  • Proste menu
  • Niskie szumy

Wady:

  • Brak Live View

W połowie lata br. Nikon ogłosił wprowadzenie nowej lustrzanki najniższej klasy. Model D3000 ma zastąpić długo goszczący na rynku i dobrze sprzedający się D60. Nie wprowadzono istotnych zmian ani w konstrukcji, ani w wyposażeniu.

W połowie lata br. Nikon ogłosił wprowadzenie nowej lustrzanki najniższej klasy. Model D3000 ma zastąpić długo goszczący na rynku i dobrze sprzedający się D60. Nie wprowadzono istotnych zmian ani w konstrukcji, ani w wyposażeniu.

Obraz rejestrowany jest na takiej samej, jak w „sześćdziesiątce” matrycy - sensorze CCD klasy APS-C (23,6 x 15,8 mm) o rozdzielczości 10 mln pikseli. To, co odróżnia nowy model od D60 to większy wyświetlacz, więcej pól autofokusu i zbudowane według nowego klucza oznaczenie. Na temat nieco powikłanego sposobu oznaczania lustrzanek Nikona pisaliśmy już w czerwcowym numerze. Aby nie wracać do objaśnień tych zawiłości, warto tylko przypomnieć, że modele oznaczane od niedawna liczbą z trzema zerami należą do najniższej kasty aparatów SLR tego producenta. D3000 jest zatem produktem, który ma sprawdzić się w rękach początkującego amatora, „przesiadającego” się z aparatu kompaktowego na pierwszą lustrzankę. Właśnie dla niego producent wprowadził pewne udogodnienia – wiele funkcji jest objaśnionych w menu aparatu. Wystarczy, że najedziesz kursorem na jakąkolwiek wymienioną w menu opcję i wciśniesz znajdujący się na pleckach aparatu przycisk „?”, a na ekranie pojawi się ekran pomocy, wyjaśniający przeznaczenie danej funkcji. Można skorzystać także z nowo wprowadzonego trybu pracy „GUIDE” („przewodnik”), w którym aparat krok po kroku prowadzi użytkownika do ustawienia właściwych parametrów.

Budowa i funkcjonalność

Aparat jest jedną z najmniejszych i najprostszych lustrzanek. Konstruktorzy ograniczyli jego możliwości do minimum. Po pierwsze, w przeciwieństwie do większości konkurentów, aparat nie dysponuje trybem podglądu na żywo. Decyzja o niewprowadzeniu Live View jest trochę dziwna, tym bardziej że potencjalny nabywca tego korpusu, będąc eks-użytkownikiem kompaktu, może być przyzwyczajony do kadrowania na ekranie. Po drugie, aparat nie został wyposażony w wiele przycisków, pokręteł i dźwigni. Najbardziej brakuje właśnie przycisków pozwalających szybko zmienić czułość i balans bieli. Brak ten można częściowo zastąpić, odpowiednio programując funkcję przycisku „Fn” (pozbywasz się w ten sposób możliwości szybkiego uruchomienia samowyzwalacza). Aparat, jak każdy model podstawowej klasy, dysponuje tylko jednym kółkiem zmiany wartości. Zlokalizowano je w dobrym miejscu – pod kciukiem prawej dłoni.

D3000 w teście

Prosty i tani aparat nie został przygotowany do rejestracji obrazu najwyższej jakości. Dla początkującego amatora będzie wystarczająca. Bardziej wymagający mogą narzekać na stosunkowo słabą szczegółowość obrazu i raczej przeciętną dynamikę. Szumy, jakie pojawiają się na zdjęciach, szczególnie przy wyższych czułościach, nie stanowią dużego problemu. Można śmiało powiedzieć, że - jak na lustrzankę klasy podstawowej - są nawet niewielkie (największy przyrost zakłóceń zaobserwowaliśmy między poziomami czułości ISO100 a ISO 400). Bardzo dobrze możemy ocenić pracę autofokusu.

Aparat jest dobrym produktem dla osoby zaczynającej przygodę z fotografią. Warto jednak dodać, że ze względu na brak popularnego trybu Live View może nie przypaść do gustu osobom przyzwyczajonym do obsługi aparatu kompaktowego.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier