Olympus XZ-1

Na ten aparat czekaliśmy dobre kilka lat, używając jego poprzednika C-5050, wyposażonego w równie jasną, ale nie tak szerokokątną optykę. Pod względem konstrukcyjnym różni się od poprzednika diametralnie. Konstruktorzy postawili na miniaturyzację, jednocześnie starając się nie ograniczać ergonomii. To krok we właściwym kierunku - tego typu aparat, jak pisaliśmy we wstępie, ma tylko uzupełniać "arsenał" wymagającego fotografa, który i tak do pewnych celów będzie używał lustrzanki.

Aparat ma niewielkie koło nastaw z podstawowymi twórczymi trybami PASM oraz dwa kółka zmiany wartości (Nikon P300) - ale w innych miejscach. Jedno zintegrowano, jak w Coolpiksie, z nawigatorem. Drugim jest pierścień na obiektywie - to wygodne rozwiązanie Olympus pożyczył od konkurencyjnego Canona S90. Na górnej ściance znalazło się miejsce na stopkę systemowej lampy błyskowej lub akcesoriów (np. opcjonalnego elektronicznego wizjera). Aparat ma osobny przycisk do rejestracji wideo (720p) oraz nietypowe - niestety - złącze HDMI.


Zobacz również
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier
Tanie i dobre okulary VR - Modecom Volcano Blaze