Orvaldi 750SP

Zalety:

  • Niezły czas podtrzymania
  • Duży zakres stabilizowanego napięcia
  • Niecodzienny kształt

Wady:

  • Ślamazarne przełączanie
  • Słaba ładowarka
  • Szpilki w wytwarzanym napięciu

750SP ma trzy gniazdka z ochroną przeciwprzepięciową, oraz następne trzy z funkcjami typowymi dla UPS-a. Zabezpieczyć przed przepięciami można także linię telefoniczną albo Ethernet. Zasilacz podtrzymuje do 750 VA mocy biernej albo 450 czynnej.

Budowa

750SP jest połączeniem typowego zasilacza interaktywnego z listwą wyposażoną w gniazdka z ochroną przeciwprzepięciową. Połowa z sześciu gniazdek formatu USE jest podłączona tylko do układu antyprzepięciowego, więc pełni rolę filii listwy zabezpieczającej. W ten sam sposób działa para gniazdek do podłączenia linii telefonicznej albo Ethernetu. Druga trójka gniazdek USE może korzystać funkcji typowych dla zasilacza. Poprawiania zasilania sieciowego za pomocą układu automatycznej regulacji napięcia (AVR), albo, jeśli nie nadaje się do poprawiania, podłączenia do falownika o niewielkiej mocy 750VA (450W) zasilanego z baterii.

Możliwości

Ogniwo ma pojemność 9 amperogodzin, naładowana do pełna powinna nominalnie podtrzymywać 90 procentowe (405W) obciążenie przez trzy minuty. Ta obietnica została potwierdzona w teście. 400W było podtrzymywane przez trzy minuty i dwadzieścia sekund. Po ładowaniu dwugodzinnym odtworzyło się około 60% pojemności, a czas podtrzymania tego samego obciążenia skrócił się do prawie dwóch minut. Do pełniejszego, np. 90 procentowego odtworzenia pojemności baterii potrzebne jest ładowanie trwające osiem godzin. System automatycznej regulacji napięcia ma aż trzy stopnie AVR. Dwa wzmacniające o 16 i 35 procenty oraz jeden osłabiający do 86%. Taka konstrukcja pozwala na przetrwanie bez uruchamiania zasilania z baterii bardzo dużych skoków napięcia sieciowego. Zakres od 150 do 283V jest stabilizowany tylko za pomocą transformatora do przedziału 200-244V. Falownik 650SP wytwarza stabilne napięcie w kształcie prostokątnym. Niestety pod oscyloskopem widać też niepożądane dodatki w postaci szpilek. Interaktywność sprawdziła się bardzo dobrze, nowa faza praktycznie jest przedłużeniem starej. Samo uruchomienie awaryjnego zasilania do jego pełnej stabilizacji trwa około 15 milisekund. Jest to praktycznie moment bez zasilania, którego mogą nie przetrwać bardziej wymagające odbiorniki od zasilaczy komputerowych. Informacja o stanie urządzenia jest wyświetlana za pomocą trzech diod. Nie ma tam najważniejszej wiadomości o przewidywanym czasie pracy komputera. Taka informacja jest do osiągnięcia dopiero po zainstalowaniu aplikacji UPSmart. Potrafi ona także wymusić zamknięcie aplikacji i systemu zanim bateria nie zostanie wyczerpana. Na swoje potrzeby zasilacz pobiera około 10 watów.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier