Sony SLT-A65

Zalety:

  • Bardzo dobra dynamika obrazu (nawet w JPEG), duże powiększenie wizjera elektronicznego, odchylany wyświetlacz, dobra szczegółowość obrazu

Wady:

  • Brak optycznego celownika (dla niektórych to z pewnością będzie wada), zbyt duża rozdzielczość matrycy ma negatywny wpływ na szumy

Sony SLT-A65 jest modelem średnio zaawansowanym. Możemy go porównywać z takimi konstrukcjami jak Canon EOS 600D czy Nikon D5100. Należy do drugiej generacji lustrzanek Sony, wykonanych w technologii SLT, gdzie optyczny układ celowniczy został zastąpiony jego elektronicznym odpowiednikiem. W porównaniu do aparatów SLT pierwszej serii, A65 dysponuje znacznie lepszym ekranem wewnętrznym oraz bardziej funkcjonalnym trybem wideo. Ma także matrycę o bardzo dużej rozdzielczości.

Budowa

Pod względem budowy i ergonomii aparat można porównać do takich wcześniejszych konstrukcji jak A350, A550 czy A580, mimo że budzi to pewien sprzeciw przedstawicieli koncernu ("szóstka" od której zaczyna się oznaczenie modelu ma świadczyć o jego nieco wyższej klasie). Jako typowy przedstawiciel klasy średniej niższej, A65 dysponuje jednym kółkiem zmiany wartości - umieszczone zostało na rękojeści, tuz pod przyciskiem wyzwalania migawki. Nie mamy dodatkowego ekranu LCD, służącego do prezentacji ustawionych parametrów (dysponuje nim dopiero równolegle wprowadzany model SLT-A77). O ile brak drugiego kółka może ograniczać ergonomię pracy (szczególnie, gdy fotografujemy używając ręcznego trybu doboru parametrów ekspozycji - "M"), o tyle nie występowanie dodatkowego wyświetlacza dużej krzywdy fotografującemu nie uczyni.

Podobnie jak wspomniane wyżej modele Alf, także i A65 został wyposażony w wygodną rękojeść, pozwalającą pewnie trzymać aparat, nawet wówczas, gdy jest on wyposażony nawet w ciężką optykę.

W SLT-A65 zastosowano mechanizm odchylający monitor. Pozwala na ustawienie ekranu w dowolnym kierunku i działa na podobnej zasadzie jak mechanizmy zastosowane w lustrzankach Canona, Olympusa czy ostatnio też Nikona (D5100). Także został wykorzystany przegub, lecz by ominąć zastrzeżony przez Canona (jak głoszą plotki) patent polegający na umieszczeniu przegubu z boku, znajduje się on na dole. Nie jest to niestety rozwiązanie tak wygodne, jak w modelach Canona czy Olympusa, ponieważ może pojawić się problem z odchylaniem ekranu, gdy aparat znajduje się na statywie, lub nawet wówczas, gdy jest do A65 dokręcona stopka. Droższy model A77, w którym zawieszenie ekranu jest bardziej rozbudowane już tego problemu nie ma.

Liczba przycisków i pokręteł jest typowa dla klasy aparatu - nie ma ich za dużo, jednak znajdziemy te, które są najbardziej potrzebne. Korzystając z dedykowanych przycisków szybko możemy zmienić czułość (przycisk "ISO" znajduje się na górnej ściance), zmienić profil balansu bieli (menu "WB" jest wywoływane prawym biegunem nawigatora) czy tryb migawki (tu skrótem jest z kolei biegun lewy).

Konstruktorzy przewidzieli w tym modelu podział menu na główne (wywoływane przyciskiem "menu") oraz podręczne, które eksploruje się po wciśnięciu klawisza "Fn".

Na tylnej ściance znalazło się także miejsce dla przycisku wideo.

Wizjer

Jednym z ciekawszych elementów lustrzanki jest jego wizjer. Jak wiadomo, lustrzanki z serii SLT nie dysponują optycznym układem celowniczym. Pryzmat, matówka oraz ruchome lustro zostało zastąpione przez wewnętrzny wyświetlacz LCD, który pokazuje obraz rejestrowany przez główną (i jedyną w przeciwieństwie do modeli A350/A550/A580) matrycą CMOS. Czy układ elektroniczny jest dobrym zamiennikiem optycznego. I tak i nie - wszystko zależy od warunków, w jakich fotografujemy. Kiedy jest jasno aż chce się powiedzieć "wow!". To, co imponuje w wizjerze A65 to bardzo duże powiększenie i bardzo porządna rozdzielczość OLED-owego wewnętrznego wyświetlacza. Podaje się, że wynosi ona 2,35 Mp, ale tak naprawdę producent podaje liczbę subpikseli. Czyli "prawdziwych" pikseli, o jakich mowa w telewizorach czy monitorach komputerowych, w rzeczywistości jest 3 razy mniej. Nie krzykniemy już "wow!", gdy przyjdzie nam fotografować tam, gdzie jest ciemno (tu raczej użyjemy innego słowa). Na ekranie pojawią się silne szumy w swojej najbardziej typowej postaci: "kolorowej kaszy".

Matryca

Konstruktorzy zaszaleli z rozdzielczością. Mała matryca CMOS APS-C została podzielona aż na 24 miliony detektorów. Powstaje pytanie po co komu 24 Mp w modelu amatorskim (czyli dla ludzi, którzy raczej nie drukują zdjęć o wymiarach A2)? I drugie pytanie, jak bardzo tak duża rozdzielczość popsuje jakość obrazu powodując nieunikniony wzrost szumów? O tym będzie dalej.

Zdjęcia seryjne

Na razie wspomnijmy o dużej zalecie modelu SLT-A65: dużej wydajności trybu seryjnego. Aparat jest w stanie zarejestrować w ciągu sekundy aż 10 ujęć, nawet zapisywanych w formacie RAW. Superszybka seria trwa niespełna 2 sekundy - w tym czasie można zapisać 14 plików RAW (te, które zarejestrowałem podczas testu ważyły po 24,2 MB). Jeśli chcemy rejestrować najlepszej jakości JPEG-i możemy liczyć na zapis 10 klatek w ciągu pierwszej sekundy. Cała superszybka seria JPEG, trwała również około 2 sekund. Udało się ustrzelić 17 klatek. Po superszybkiej serii aparat wyraźnie zwalnia - trzymając wciśnięty spust wyzwalania migawki przez 30 sekund udało się zapisać 95 zdjęć ważących średnio 4,8 MB.

Wyniki tego testu z pewnością imponują. Pytanie tylko czy warto było pozbawiać aparat optycznego wizjera by osiągnąć taki wynik? To zależy od preferencji użytkownika - jeśli ktoś fotografuje dziko żyjące zwierzęta czy sport, z pewnością tak. Miłośnicy nocnych pejzaży nie będą zachwyceni.

Wideo

Aparat zyskał poprawiony (w porównaniu do starszych modeli lustrzanek Sony) tryb wideo. Tak, jak w poprzednich modelach możliwa jest rejestracja filmów Full HD. Tym razem mamy większe możliwości wpływania na charakter obrazu. Możemy bowiem filować (tak jak i fotografować) przy dowolnie ustalonych parametrach ekspozycji. Po wybraniu na kole trybów piktogramu przypominającego klatkę filmu, wchodząc do menu podręcznego ustalamy jeden z czterech trybów rejestracji wideo PASM, dzięki czemu możemy mieć wpływ na głębię ostrości (odpowiednio ustawiając wartość przysłony) lub rozmycie ruchu (sterowanie czasem ekspozycji). Ale uwaga - filmowanie w trzech z czterech trybów wideo (ASM) jest możliwe tylko przy ręcznym ustawianiu ostrości - musimy ustawić obiektyw w pozycji MF.

Aparat pozwala na wybór formatu zapisu: możemy użyć AVCHD lub MP4. Jest też spory wybór bitrate'u: 24 lub 17 Mbps w trybach 50i i 25p oraz 28 Mbps przy rejestracji 50p.

Jakość obrazu

Dzięki bardzo dużej rozdzielczości matrycy, szczegółowość obrazu jest bardzo dobra. Ale wcale nie podskoczyliśmy z radości analizując pod tym kątem zdjęcia testowe (w teście porównawczym oceniamy tylko pliki JPEG zarejestrowane obiektywem stałoogniskowym 50mm f/1,4). Aparat nie osiągnął rozdzielczości modeli pełnoklatkowych - zarówno z tej samej stajni czyli A850 czy A900, jak też Canona EOS-a 5d Mark II.

Inaczej było, gdy ocenialiśmy dynamikę obrazu. Tu faktycznie aparat nas pozytywnie zaskoczył - jak widać na ilustracjach zachował zarówno szczegóły w światłach, jak i cieniach. Kapitalne możliwości SLT-A65 ma pod tym względem, jeśli fotografujemy w RAW-ach (patrz ilustracje niżej).

Ocena szumów nie była już tak pozytywna, czego zresztą można było się spodziewać - zbyt małe detektory matrycy nie dają rady łowić odpowiednio silnych ładunków i istnieje konieczność silnego wzmacniania sygnału, co powoduje szumy. Warto dodać, że przy wyższych czułościach szumy są silnie redukowane przez oprogramowanie (stąd podobne oceny przy różnych czułościach), co dzieje się kosztem utraty szczegółowości. Silna redukcja następuje także prawdopodobnie przy minimalnej czułości, dlatego nie mieliśmy okazji podskoczyć z radości oceniając szczegółowość...

Ogólnie jednak - prócz nieco za wysokiego poziomu szumów - nie można mieć wielu pretensji do jakości obrazu. Średnio zaawansowany amator fotografii powinien być z niej zadowolony.

Wnioski

Aparat jest kolejną już ciekawą konstrukcją Sony. Znów mamy do czynienia z nową technologią, tym razem służącą zwiększeniu wydajności trybu zdjęć seryjnych. Trochę szkoda, że producent uczestniczy w "wyścigu pikseli" i montuje w swoich nowych korpusach zbyt wyżyłowane pod względem rozdzielczości matryce. Tylko nieliczni użytkownicy wykorzystają 24 Mp, za to wszyscy stracą na wysokim poziomie

szumów.

Wybrane zdjęcia z testu jakości obrazu

Test ostrości obrazu. 24 Mp na matrycy pozwala na zapis wielu szczegółów. Mimo to rozdzielczość obrazów z SLT-A65 nie dorównuje porównywalnym jeśli chodzi i liczbę pikseli aparatom pełnoklatkowym.

Dynamika z pliku JPEG. Mimo, że aparat optymalizując obraz obcina pewne informacje i tak się udaje dużo zarejestrować w cieniach i światłach.

Dynamika z RAW. Wybierając zapis RAW i poddając obraz obróbce w dobrym programie (my użyliśmy Adobe Lightroom) udaje się wyciągnąć "czystsze" szczegóły w ekstremach.

Według naszych pomiarów szumy na plikach JPEG wykonanych przy ISO1600 nie są dużo wyższe niż przy czułości ISO800. Bardzo silnie działa redukcja zakłóceń.


Zobacz również
Test Ryzen 7 1800X - sensowna i tania alternatywa dla Intela
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier